Zobacz wszytkie serwisy JOE.pl
blogiblog4u.pl blogiblogasek.pl katalog stronwjo.pl avataryavatary.ork.pl czcionkiczcionki.joe.pl aliasydai.pl, ork.pl, j6.pl tapety tapety.joe.pl obrazkiobrazki na NK
Online: ---
zdrowie i choroby
Blog nie aktywny. Dodaj notkę aby usunąć tą informację oraz reklamy w treści bloga
Rozdział I

Rozdział I

- Niech się panienka nie rusza, tylko stoi spokojnie – przypominająca pekińczyka stylistka znęcała się nad moimi i tak marnie wyglądającymi już włosami oraz twarzą, na którą naniosła tyle pudru, że byłam prawie pewna, iż nogi się pode mną ugną, gdy spróbuję wstać.

- Bardzo dziękuję, pani Cole. Już wystarczy – spróbowałam ją od siebie odgonić. Niestety, pekińczyki są z natury bardzo upartymi stworzeniami i właśnie tym pani Cole nie różniła się od nich wcale.

- Musi panienka zrobić świetne wrażenie na publiczności.

- Czyli to co zwykle? – zapytałam. Stylistka uśmiechnęła się mimowolnie. – W takim razie nie ma o co się martwić. Wejdę tam, błysnę tyłkiem i zejdę wraz z głośnym bis.

- Pst – syknęła pani Cole. – Niech panienka nie używa takich słów. To nie przystoi…

- Jaka z pani sztywna kobieta – skwitowałam jej postawę. – Czasem można sobie pozwolić na niedoskonałości.

- Teraz nie ma na to czasu. Za chwilę zostanie panienka wywołana na…

- A teraz zapraszamy coroczną zwyciężczynie naszej sceny gwiazd. – Zerwałam się szybko z fotela i poprawiłam nerwowo swoje czarne włosy; wyglądały jak z najpiękniejszej bajki. – W tym roku rywalizacja będzie niezwykle zacięta, bowiem jest z nami zwyciężczyni sprzed czterech lat, która cały czas odmawiała występu… – Serce mi stanęło. Całe szczęście, że tylko w przenośni. Rywalka? To znaczy, że nie pójdzie tak łatwo jak zwykle. – Powitajmy teraz gromkimi brawami… Joanne Satake!

Wkroczyłam na scenę z podniesioną głową. Czyli tak jak zazwyczaj. Szeroki uśmiech, od którego dziwię się, że nie dostałam jeszcze szczękościsku; szeroko otwarte, ciepłe oczy – tak, bo to do mnie pasuje jak do nikogo innego; piękny chód i delikatne kręcenie pośladkami – taki tani chwyt, na który niemal każdy się nabiera. To wcale nie byłoby dziwne, gdybym i na tym castingu dostała główną rolę.

Prawdę mówiąc, nie czułam żadnego powołania, jeśli chodzi o aktorstwo. To właśnie przez nie byłam zmuszana do niemal corocznej zmiany szkoły. Matka jest ze mnie dumna jak paw, ale to czego ja chcę, już się nie liczy. Wędrując z miejsca na miejsce, czułam ciągłą nostalgię za tym, co zostawiłam za sobą. Żałuję tylko, że nie pamiętam nic ze swojego dzieciństwa. Wiem jedynie, że jechałam samochodem wraz z matką. Przeprowadzałyśmy się. Potem nagły wybuch na autostradzie, oślepiający blask. Obudziłam się dopiero w szpitalu. Powiedziano nam, że był to atak terrorystyczny i niewiele osób przeżyło. Miałyśmy szczęście, bo jechałyśmy na samym końcu korkociągu i wybuch nie uszkodził tak bardzo naszego auta. Czasem mam jedynie przebłyski z dzieciństwa. Zamazane postacie i duże, piękne drzewo. Nic poza tym.

- Dziękujemy pannie Joanne… – Rany, dlaczego oni wszyscy muszą być tak formalni? Zwyczajne Jean w zupełności by mi wystarczyło. Biorąc jeszcze pod uwagę ten fakt, że nienawidzę swojego długiego imienia. Ukłoniłam się delikatnie i wyszłam za kurtynę, czemu towarzyszyło głośne bis. W sumie już do tego przywykłam. Nie wiem tylko w jakim celu spraszali tylu ludzi. Przecież ostateczny głos i tak będzie należał do jury. Pozostało mi już tylko czekanie, a ono zawsze dłużyło mi się najbardziej. Wyglądałam zapewne jakbym szła na skazanie. Podczas wyklepywania swojej roli, myślałam, że się zanudzę, a tymczasem moi widzowie wzdychali po każdym, wypowiedzianym przeze mnie zdaniu. Cały tekst był przecież okropny. Czy ja wyglądam na starożytnego filozofa, że każą wypowiadać mi takie, a nie inne słowa?

Siedziałam i czekałam, zmieniając cały czas pozycję, aby nie zrobić sobie przypadkiem odcisków na pośladkach. Śmiejecie się? Spróbujcie kiedyś zagrać w filmie, do którego priorytetem jest nauczenie się jazdy na łyżwach. Nie życzę tego nikomu. Ogromna katorga, a płozy są takie cienkie! Metodą prób i błędów w końcu się nauczyłam, jednak nie obyło się bez wielkich sińców i do dzisiaj bolącej kości prawego podudzia. Do tego nikt nie pomoże ci podnieść się z lodu. Skarcą cię jeszcze za źle wykonany obrót i każą robić aż do skutku. A o efekty było naprawdę ciężko.

W końcu przyszła pora na wyniki. Najbardziej, a zarazem najmniej oczekiwany przez wszystkich moment. Dlaczego najmniej? Bo przecież główną rolę dostanie tylko jedna osoba. Reszta albo będzie musiała zadowolić się obsadą drugoplanową, albo całkowicie wykluczą ją z filmu. Na rolę ma obecnie chętkę wiele dziewczyn. Ma to być wielki hit roku, na który ze zniecierpliwieniem czeka masa fanek. Miłosna historia Jessici i Malcolma. Ich nienawiść przeradza się w miłość. Nie mówię już nawet o genialnym scenariuszu, którego kilka stron miałam już okazję przeczytać. Oraz końcowa scena pocałunku. Żebym jeszcze wiedziała, kto zagra rolę Malcolma…

- … A oto wyniki – prowadzący w końcu przeszedł dorzeczy, zamiast zanudzać wszystkich swymi przypuszczeniami, co do udanego zakończenia filmu. – Główną rolę pięknej Jessici zagra… Ashia Carmen! – Westchnęłam tylko. Czyli nici z mojej świetnej bryki, kupy szmalu i wiecznej sławy. Roli drugoplanowej na pewno nie przyjmę. To niestety nie dla mnie. – Do roli drugoplanowej można zgłaszać się za… Ale o czym się przed chwilą dowiedziałem? Ashia Carmen zrezygnowała z głównej roli. A jeśli dobrze jestem poinformowany, to drugie miejsce zajmuje Joanne Satake, która to wejdzie na jej opuszczone miejsce! – Tak, i co jeszcze? Mam dla nich zatańczyć w bikini? Zrobiła to specjalnie, aby mnie upokorzyć. Teraz tylko pytanie, o co jej chodziło. Abym wyszła na scenę, rezygnując? Czy przyjąć wyzwanie, narażając się na prawie pewną 'glebę'? Szybka decyzja, którą niestety często musiałam podejmować.

Wkroczyłam na scenę, na której stała Ashia z drwiącym uśmieszkiem, malującym się na twarzy. Wiedziałam, jest pewna, że zrezygnuję. Na sali panował cichy szmer. Koleś z kamerą dosłownie biegł za mną, nie chcąc przegapić żadnej wpadki z mojej strony. Trzeba byłoby być kompletnym kretynem, aby spełnić jego życzenie. Prowadzący podał mi mikrofon, który przyjęłam ze skinieniem głowy.

- Ekhm – odchrząknęłam. – Tak– powiedziałam bardziej do siebie. – Witajcie. – W sali panowała taka cisza jak przy moim występie. – Jest mi niezmiernie miło – zaczęłam, przeklinając w duchu siebie samą. "Kłamstwo ma krótkie nogi", mówiła mama. A co by powiedział ojciec? No tak, trzeba go było chociaż raz w życiu jeszcze widzieć. Nasze kontakty ograniczały się do listów. Jednak czułam, że mimo iż nie mieszkamy razem, jesteśmy ze sobą bardzo blisko. Sama nie wiem czemu, ale kochałam go. Nawet bardziej niż matkę, a to przecież ona została ze mną. Nie wyrzuciła mnie na próg jak jakąś puszkę po konserwie.

- Prawdę mówiąc to… Wyszłam teraz przed was z zamiarem rezygnacji. – Przez całą salę przeszedł głośniejszy szmer. – Jednak – tu spojrzałam na Ashię, unosząc do góry lewy kącik ust. – Przyjmuję tą rolę i mam nadzieję, że spełnię wasze oczekiwania. – Moja rywalka wydawała się być w wielkim szoku. Nie miała pojęcia, że zawalczę o tą posadę. Chyba myślała, że również zrezygnuję, bojąc się konsekwencji wynikających z drugiego miejsca, a ona uświadomi sobie nagle, że jednak powołana jest do tej roli. Wzruszające. Nigdy nie byłam typem strachliwego dziecka, dlatego uznałam, że podołam wyzwaniu. – Dziękuję bardzo – zakończyłam swoją wypowiedź, dziękując Bogu, że to już koniec. Czekała mnie kolejna przeprowadzka, na którą byłam gotowa już wczoraj. Tajna praca matki, o której nigdy nie chciała mi powiedzieć zawsze znajdowała ją sama, gdziekolwiek by się udała.

Minęłam kulisy, za którymi natychmiast dopadł mnie Pekińczyk. (czyt. stylistka)

- Jestem z ciebie taka dumna, panienko Joanne – zachwyciła się, gdy tylko mnie zobaczyła. Uspokoiłam ją uniesieniem prawej dłoni.

- Jean, bardzo panią proszę, pani Cole. Jean.

- Oczywiście, oczywiście. Samochód już czeka. Matka panienki będzie niezmiernie dumna.

- Jeśli w ogóle będzie w domu. – Minęłam ją szybko i zdjęłam z wieszaka swój płaszcz. Jesienie w tym kraju bywały dość zimne.

*

- Nie chcę iść na żadne spotkanie. Taka zabawa to nie dla mnie.

- Stary, ja raczej myślę, że powinieneś. – Kumpel położył mu rękę na ramieniu.

- Przestań – roześmiał się mimowolnie. – Bo sobie coś pomyślę.

- Że niby ja? – oboje wybuchli niepohamowanym śmiechem.

- Nie rób tego więcej – wydusił z siebie, gdy tylko się uspokoił.

- Raven?! Carl?! Co wy robicie?! – trener zawołał ich do siebie. – Powinniście grać tam teraz z drużyną.

- Się robi trenerze – odpowiedzieli, przystawiając dwa palce do czoła, jak to robią w wojsku, po czym oboje pognali na boisko.

- A ja wciąż uważam, że powinieneś iść.

- Daj spokój.

- Może w końcu spotkasz swoją prawdziwą miłość i się ustatkujesz. – ponownie się roześmiał.

- Jestem z Kim, przecież wiesz.

- Mówię o normalnej dziewczynie, która nie będzie z tobą dla szpanu – wytłumaczył mu Carl. – I takiej, która będzie raczej gatunku…

- Pst – syknął Raven. – W takim razie, dopiero jak ty znajdziesz jakąś dla siebie – dodał, stawiając mu warunek.

- Czyli idziemy we dwóch. Zobaczysz, jak się wyrywa laski. Hej Mark! Podaj! – Carl przyjął podanie i natychmiast zrobił dwutakt z podwójnym obrotem i zawisł na koszu.

- Stawiam stówę, że tego nie powtórzysz – zawołał Mark, podnosząc z ziemi piłkę.

- Dobra. – Carl zeskoczył z kosza i wykonał ponownie tą samą czynność. Zakład to zakład, a on stracił 100 dolarów.

- To jak? Jutro w garniturkach? – wyszczerzył do niego zęby Carl. Zawahał się, jednak uścisnął mu dłoń.

- Jasne. – Kumpel przytrzymał jego rękę dłużej.

- Tak w ogóle, czemu z nią nie zerwiesz?

- No wiesz…

- Boisz się? – próbował go podpuścić.

- Stary, przecież wiesz jak to jest.

- Doskonale. Ona tego nie skończy, zobaczysz. Będziesz zmuszony żyć w cieniu tej czarownicy – w tym momencie udał scenkę polerowania butów.
- Jakoś to będzie – odpowiedział i podniósł z ziemi piłkę. – Jak dam jej powód, sama zerwie. – Uśmiechnął się łobuzersko i rzucił. Piłka wylądowała w koszu. – Genialnie.

Lily 17/12/2008 19:05:34 [Powrót] Komentuj



Świetne opowiadanie! Czekam na następne rozdziały. Napisz książkę i daj mi jej wydruk. Świetnie się to czyta i co najważniejsze - wszystkie słowa są zrozumiałe. Mnie też przeraziła dłudość tego rozdziały, ale naprawdę warto było to przeczytać! Pozdrawiam gorąco i liczę na następne stronice książki!
Andzia :DD 2/01/2009 13:46:50
| brak www IP: 83.23.12.65

Naprawdę świetnie napisane! Trochę przeraziła mnie długość, ale naprawdę- warto było:)
Kaja 20/12/2008 16:51:19
| brak www IP: 83.20.213.219

hmm ciekawie się czyta coś innego niż do tej pory widziałam :) Nawet mi sie spodoba co rzadko mi się też zdarza. Pozdrawiam :)
sain 20/12/2008 01:09:04
| brak www IP: 77.223.225.193

Hej! Na początku podziękuję za Twoje odwiedziny na moim blogu. Jestem bardzo wdzięczna. Cieszę się, że podoba Ci się moje opowiadanie ;)
Na Twoją stronę zaglądam z ogromną przyjemnością. To dopiero pierwszy rozdział, ale za to bardzo dobry! Gratuluję :)
PS. Dodam Twojego bloga do linków i tak jak prosiłaś będę powiadamiała o nowościach u mnie.

Pozdrawiam serdecznie ;**
Kasiek 19/12/2008 17:17:33
| brak www IP: 85.112.221.93